piątek, 22 lutego 2013

Prolog

Z perspektywy Melody.

To była ostatnia lekcja.
Nienawidzę biologii, to wszystko mnie obrzydza. Dlatego tez nie słuchałam zbytnio, co Profesor Bridge mówi. Rozglądałam się po dużej sali, w której odbywała się lekcja. Spoglądałam na innych uczniów  po których widać było, ze również nie są zainteresowani nowym tematem.
Mój wzrok skupił się na mojej przyjaciółce-Grace, która była dość niewyraźna. Zdawała się być chora, lub zwyczajnie przygnębiona.
Mimo, ze może nie uśmiecha się tak często jak ja-to było dziwne.
-Grace, Grace...-powiedziałam cicho do przyjaciółki, która siedziała ławkę obok mnie.
Blondynka nerwowo odwróciła się.
-Co chcesz?-zapytała równie cicho.
Chciałam jej odpowiedzieć, niestety brak jakiegokolwiek zainteresowania lekcja zauważył nasz nauczyciel, który przestał coś tłumaczyć i spojrzał na mnie stanowczym i poważnym wzrokiem.
-Panno Kings, nudzi się pani? O czym mówiłem przed chwila, opowiesz nam?
Cala klasa spojrzała na mnie, co sprawiło, ze zdenerwowałam się. Po chwili wstałam z drewnianego krzesła.
-Nie wiem proszę pana, nie słuchałam, przyznaje się.-szybko usiadłam. Unikałam kontaktu wzrokowego z kimkolwiek na sali, wzrok nerwowo wtopiłam w mój zeszyt.
-Rozumiem. Aby panienka uzyskała zapal do nauki, zostaje pani po lekcjach.-rzekł siwowłosy nauczyciel, po czym kontynuował lekcje.
Nie cierpię zostawać po lekcjach.
Ostatnio zbyt często mi się to zdarza, nie wiem co się ze mną dzieje, wcześniej moje oceny wyglądały inaczej, a teraz część nauczycieli przestało mnie lubić, przynajmniej-tak myślę.
Pewnie większość osób w moim wieku nie chciałoby siedzieć w pustej klasie i nudzić się.
Tak i ja, wolałabym wrócić od razu do domu, lub wyjść na miasto ze znajomymi.
Ale, no cóż..
Wytrwałam wreszcie cala lekcje.
Wszyscy-oczywiście oprócz mnie-zaczęli się pakować. Udało mi się na chwile zatrzymać Grace.
-Powiedz mi, dlaczego byłaś taka smutna, zdenerwowana na lekcji?-zapytałam.
-Po prostu głowa mnie bolała, tyle.-odpowiedziała, po czym wyszła z sali.
Usiadłam z powrotem do swojej ławki i wyciągnęłam telefon, aby napisać do Niall'a, ze muszę zostać.
Na moja prośbę, Horan odpisał, że zaczeka.
Wspaniale jest mieć takiego chłopaka  i nie, nie jestem z nim, bo jest sławny  chodzimy od trzech miesięcy i póki co, układa się miedzy nami bardzo dobrze.
Tak naprawdę, to trzy miesiące, to dla niektórych za mało, ale ja czuje, że to poważny związek.
Schowałam telefon, po czym otworzyłam swój brudnopis i zaczęłam coś bazgrać.
Nie najlepiej rysuje, ale bardzo lubię to robić.
Moim największym zainteresowaniem jest taniec. W tańcu czuje się wolna i szczęśliwa...czysta od problemow i codzienności. Tańczyć zaczęłam w wieku siedmiu lat. Rodzice zapisali mnie do szkoły baletowej. Uczęszczałam do niej do dwunastego roku życia, natomiast potem zapisali mnie do szkoły tańca, gdzie czułam się jeszcze lepiej, niż w baletowej, po prostu tu tańczę jazz, hip-hop i wiele innych, w tym również balet.
Dość szybko minęła mi godzina.
Szybko wyszłam ze szkoły. Wzrokiem szukałam Niall'a, aż wreszcie ujrzałam Irlandczyka i podeszłam do niego.
-Co dzisiaj takiego złego zrobiłaś?-zapytał z szerokim uśmiechem, po czym objął mnie w pasie.
-Nic takiego...idziemy gdzieś?-zaproponowałam, poprawiając swoje włosy, które co chwile opadały mi na twarz.
-Tak, w sumie możemy gdzieś iść, tylko gdzie?
-Mam ochotę na pizze.
-W takim razie-pizza.-oznajmił Horan uśmiechając się do mnie i łapiąc mnie za rękę.
Po dziesięciu minutach znaleźliśmy się przed budynkiem.
Zamówienie jak zwykle złożył mój chłopak, a ja usiadłam na czarnej, skórzanej kanapie bawiąc się telefonem.
Chwile później wrócił z dużą pizza.
Zabrałam się za kawałek, ale zanim ja dokończyłam ten jeden, Niall wchłonął już dwa kawałki.
Kocham jeść, tak jak Irlandczyk, jednak nie jestem tak szybka jak on.
------------------------------------------------------------------------
Gdy wreszcie skończyliśmy jeść, Horan złapał mnie za dłoń.
-Kocham Cie, nigdy mnie nie opuszczaj.-rzekł.
-Ja Cie tez kocham, Niall.
Przez chwile patrzyłam w oczy blondyna, ale nadszedł czas na powrót do domu.
Wzięłam w dłoń moja torbę i wyszliśmy. Po drodze minęliśmy wielu naszych znajomych, jednak nigdzie nie przewinęła się Grace, której zachowanie mnie zdziwiło, mimo, że ''bolała ją tylko głowa'' i tak się martwiłam.
Znajomi, taniec, rodzina-to jest dla mnie najważniejsze. Nie przeżyłabym  gdybym się dowiedziała o stracie kogokolwiek mi bliskiego.

W końcu znaleźliśmy się pod moim domem i musiałam pożegnać się z Niall'em.
Wysłałam mu buziaka, na co on słodko się uśmiechnął i odszedł w stronę swojego apartamentu.





************************************************************

Wreszcie prolog!
Przepraszam, miał pojawić się wcześniej, ale doskwierał mi brak weny i chęci, na szczęście jest już lepiej:)
Mało ciekawy ten prolog, ale zapewniam, że rozdziały będą ciekawsze i dłuższe:)
Za wszelkie błędy przepraszam.


1 komentarz:

  1. [spam]
    "Cisza. Zupełna cisza.[...] w tym samym momencie w ręce obracając ołowianego żołnierzyka. Milczał, tak jak głosy, które po raz pierwszy od dłuższego czasu nie dawały mi się we znaki. One były ze mną zawsze. Czasem stłumione, jednak ciągle gdzieś tam były. Teraz zniknęły. W magiczny sposób dawały mi choć przez moment poczuć się jak normalny człowiek."
    zapraszam na nowy rozdział na blogu http://sick-mad-sad.blogspot.com/ który pojawił się z perspektywy chorującego na schizofrenie Louisa. Zachęcam do wyrażenia szczerej opini na jego temat.
    Pozdrawiam i przepraszam za spam
    Elle ♥

    OdpowiedzUsuń